Kontakt
Masz problem z psem? Zadzwoń lub napisz - pomogę Ci. Bezpłatnie.

Maciej Miłobędzki
504 242 533
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Lubię to!

Statystyki

Odsłon artykułów:
359157

„Jak pies z kotem” - czyli Tola i spółka

 

 Tola podczas spaceru szkoleniowego, aby nieco "spuścić parę"

Tola jest młodym mieszańcem labradora, któremu trafił się dom-marzenie: wspaniali, bardzo kochający, zrównoważeni właściciele, przepiękny dom z wielkim i zadbanym ogrodem, mnóstwo miejsca, wspaniałe trasy spacerowe dookoła, psi sąsiedzi, cisza, spokój i hektary miejsc do obwąchania na każdym spacerze..

Żeby tego było mało, zaangażowani właściciele starali się jak mogli, by Toli nie nudziło się za bardzo - miała więc mnóstwo rozrywek, wiele ciepła i całą masę zabawy.

Co mogłoby pójść nie tak w tej bajce..?

 

Otóż Tola potwornie ekscytowała się na widok innych mieszkańców tego domu - kotów. Jej natarczywe węszenie i zafiksowanie było dla nich niebezpieczne - starcie fizyczne uciekającego kota z przygważdżającym go do ziemi 40 kilogramowym adoratorem mogło się dla nich skończyć bardzo nieciekawie..

Koty wyniosły się więc na pierwsze piętro, a Tola zaczęła żyć w stałym napięciu, nieudolnie choć uporczywie starając się ściągnąć któregoś z kociaków ze schodów gdy tylko się na nich pojawiał.

 

Sytuacja, jaką zastałem, wyglądała naprawdę poważnie. Tola na widok kota ledwo dała się utrzymać na smyczy, jej poziom pobudzenia wzrósł tak drastycznie, że był aż nienaturalny, a jej zachowanie - między innymi kłapanie pyskiem, piszczenie, drżenie całego ciała - wyraźnie wskazywało, że mamy do czynienia z poważną obsesją.

Gdyby puścić nieco wodze fantazji i podjąć się antropomorfizacji Toli, można by śmiało rzec, że..zachowywała się jak narkoman na bardzo trudnym odwyku. Zdecydowanie trzeba było działać!

 

Podczas pierwszego spotkania podpytywałem nieco właścicieli o zachowanie Toli w innych codziennych sytuacjach, jednocześnie próbując nieudolnie odgonić się od niej gdy próbowała zdobyć schowane w moim plecaku jedzenie. Okazało się, że Tola ma również problemy z chodzeniem na luźnej smyczy, z mijaniem psów - szczególnie tych szczekających zza płotu, a także z wszystkimi tymi sytuacjami, które wymagały od niej skupienia i opanowania.

Do tego - co można było łatwo stwierdzić bez podpowiedzi opiekunów - była psem bardzo dynamicznym, pełnym energii, natarczywym ale przy okazji niezwykle sympatycznym i uwielbiającym wręcz ludzi.. No cóż, czekało nas sporo pracy!

 

Zaczęliśmy od absolutnych podstaw, mianowicie od..oczekiwania na nagrodę za wykonane zadanie, zamiast atakowania jej jeszcze w ręce i łapczywego pochłaniania chwilę później. Tola pracowała wspaniale, gdy jednak ćwiczenie dobiegało końca, nie mogła doczekać się spodziewanej nagrody. Po wprowadzeniu zmiennego schematu nagradzania, odpowiedniej pracy głosem oraz kilku sztuczek na cierpliwość okazało się jednak, że daje sobie całkiem nieźle radę nawet z dość dużymi wyzwaniami..Choć przyznać trzeba, że z pewnością nie było jej łatwo - wystarczył jeden za szybki ruch, zbyt radośnie wypowiedziana pochwała czy nieodpowiedni gest, by Tola wręcz eksplodowała radością. Praca z nią przypominała pod tym względem spacer po polu minowym..wystarczyło jednak kilkanaście minut by sunia zrozumiała, że stosowane do tej pory metody, takie jak wymuszanie i cwaniactwo, nie zdają już egzaminu - i choć nadal wręcz rozpierała ją energia, karnie przyglądała się właścicielom w oczekiwaniu na dalsze polecenia Z nerwami na postronkach i mięśniami w pełnym napięciu, ale jednak - sukces!

 

W drugim etapie Tola przyswoiła sobie kilka nowych komend, jak „waruj” czy „do siebie”, co sprawiło jej naprawdę wielką frajdę - i nic dziwnego, bowiem psy łatwo pobudliwe często wykazują naprawdę dużą chęć do pracy; trzeba je tylko odpowiednio ukierunkować. Tola, gdy tylko przeszła ze schematu „zdobędę, co chcę siłą lub podstępem” w „pokażę im, co potrafię - pewnie dostanę coś fajnego” okazała się być bardzo pojętnym i pełnym zaangażowania uczniem.

Warto o tym pamiętać - pies, który „rozrabia” w domu często wymaga po prostu odpowiedniego zajęcia i dostosowanych do jego umiejętności zadań, ciekawych bodźców i zajęcia. Z drugiej strony, gry takie jak przeciąganie szarpaka czy aport mogą jeszcze bardziej go podekscytować; znacznie lepiej sprawdzi się więc nauka nowych komend czy praca węchowa które nie tylko pomogą mu poradzić sobie z nagromadzoną energią, ale wzmocnią również więź z właścicielem.

 

Trzecim filarem pracy z Tolą było znalezienie dla niej „worka bokserskiego” - czegoś, na czym będzie mogła wyładować emocje bez szkody dla kogokolwiek. W tym wypadku znakomicie sprawdził się Kong, który bardzo szybko okazał się być jedną z ulubionych zabawek suczki.

Po ponad dwóch godzinach pracy, gdy usiedliśmy by omówić zajęcia, Tola odeszła na swoje legowisko i grzecznie, w spokoju, zajęła się zabawą ze sobą. Pojawiało się światełko w tunelu.

 

Następne zajęcia, przeprowadzone troszkę ponad tydzień później, wyglądały diametralnie inaczej. Właściciele Toli wykonali doprawdy syzyfową pracę, ucząc pupilkę cierpliwości i opanowania, dzięki czemu przy drugiej lekcji pracowaliśmy z psem świetnie reagującym na komendy nawet w olbrzymich rozproszeniach, umiejącym cierpliwie poczekać na zabawę, pieszczoty czy jedzenie.

Ale jak wyglądało to z kotami..?

 

Pracę rozpoczęliśmy od najprostszych zadań - opanowania przy zapachu. Uwarunkowaliśmy odpowiednie reakcje na przesiąkniętą kocim zapachem maskotkę, co Tola złapała niemalże mimochodem. Pozostało więc sprowadzić któregoś z kotów na dół i zobaczyć, na ile starczy jej opanowania w tak trudnych warunkach

I przyznać trzeba, że właściciele przyłożyli się do zadania domowego. Choć początkowo suczka skupiała się wyłącznie na kocie, po godzinie ciężkiej pracy, odwrażliwiania, warunkowania odpowiednich reakcji, pracy nad emocjami i paroma innymi kwestiami, mogliśmy rzucić smycz na ziemię i przenieść kota obok Toli bez niepożądanej reakcji.. Nie powstrzymałem się, i nagrodziłem właścicieli zasłużonymi brawami - mimo wyraźnego napięcia, Tola radziła sobie wyśmienicie.

 

 

Prawdziwy szok przeżyłem jednak kilka miesięcy później, gdy - już raczej towarzysko - wpadłem zobaczyć co słychać u opiekunów Toli. I przyznam, że opadła mi szczęka na widok pani Elżbiety trzymającej kociaka na rękach i jej suni która spokojnie go obwąchała, po czym odeszła kawałek by zrobić miejsce.. Właściciele nie ukrywali, że wymagało to olbrzymiego nakładu pracy, mnóstwa cierpliwości i wyrozumiałości..ale efekt był wręcz powalający. Gdy przypomniałem sobie Tolę która z charczeniem i piskiem próbowała wszelkimi metodami dopaść kota widzianego choćby kątem oka, to widok jej po tych kilkunastu tygodniach, zupełnie odmienionej, spokojniejszej i leżącej obok spokojnego futrzaka był wręcz piorunujący!

 

Opinię właścicieli Toli możecie znaleźć w dziale "Opinie"

 

 

Jeśli i w Twoim domu zwierzaki nie zawsze się dogadują, lub zdarza Ci się biegać za psem goniącym kota na ulicy.. napisz lub zadzwoń, chętnie pomogę Ci to zmienić!

Add comment

Comments

  • No comments found

Witryna Newdog używa cookies - niewielkich plików zapisywanych na Twoim komputerze by strona wyświetlała się poprawnie. Pamiętaj - Twoje dane są w pełni bezpieczne, a cookies w żaden sposób nie ingerują w Twój system - wszelkie informacje znajdziesz w naszej polityce prywatności. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information