Kontakt
Masz problem z psem? Zadzwoń lub napisz - pomogę Ci. Bezpłatnie.

Maciej Miłobędzki
504 242 533
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Lubię to!

Statystyki

Odsłon artykułów:
359131

"Nie zostawiaj mnie!" - czyli Labi i jego lęk separacyjny

 

Nowe mieszkanie na obrzeżach Poznania, w urokliwej, zadbanej dzielnicy. Jedziemy z polecenia Fundacji, z którą współpracuję, do pieska, który ma problem z zostawaniem samemu w domu. Jego właściciele tracą powoli nadzieję, że ich zwierzak będzie mógł kiedyś spokojnie przeżyć rozstanie, i zdecydowanie potrzebują pomocy.

Labi jest młodym, przeuroczym miksem stafforda, który już od progu wyraźnie pokazuje, że nie potrafi się opanować z radości na widok nowego gościa-skacze, cichutko piszczy, dyszy z podekscytowania. Istny "morderca", który z całych sił próbuje doskoczyć do mej twarzy..z wyciągniętym ozorem.

Właściciele próbują utrzymać młodzieńca w ryzach, co - trzeba przyznać - idzie im naprawdę świetnie! Mimo ledwie kilku dni, które spędzili wspólnie z psiakiem, nawiązali już znakomity kontakt i dobrze radzą sobie ze szkoleniem.Widać, że to nie będzie zwyczajna lekcja..

Pies po chwili uspokaja się, możemy więc wejść do salonu i spokojnie się przywitać. "Spokojnie" oczywiście w psim rozumieniu - kończę z wylizanymi doszczętnie rękami i twarzą.

 

Po krótkiej rozmowie okazuje się, że Labi rzeczywiście cierpi na lęk separacyjny, czyli stres związany z zostawaniem samemu - gdy tylko właściciele zamykają drzwi, zaczyna wyć, i nie ustaje aż do ich powrotu. Bardzo szybko wyjaśnia się, skąd taki kłopot - zwierzak trafił do obecnych właścicieli przez fundację, która odebrała go poprzedniemu właścicielowi. Mężczyźnie, który potrafił zostawiać Labiego na kilka dni (sic!) samego w domu, wyjącego, cierpiącego i zdruzgotanego..

Szybki rzut oka na Labiego - ewidentnie zapomniał już o tej traumie. Zrelaksowany leży sobie obok moich nóg i raz po raz zerka, czy czasem nie chcę się nim zająć. Jeszcze chwilę.

 

Pytam o plan dnia Labiego i jego właścicieli i z ulgą stwierdzam, że pies ma naprawdę wspaniałe życie - zabierany jest na ciekawe spacery, w czasie których może również pobiegać swobodnie, w domu zaś ma wszystko, czego potrzebuje. 

Istna sielanka.

Zwierzęta, które mają niezbyt interesujące zajęcia w ciągu dnia, są bardziej skore do psot i nieposłuszeństwa, a w przypadku rozstania - mają zwyczajnie znacznie więcej energii do niszczenia czy wokalizacji. Zmęczony pies, to szczęśliwy pies - i to powiedzenie sprawdza się również w przypadku lęku separacyjnego. Tutaj jednak problemu z wymęczeniem zwierzaka na szczęście nie ma, bo aktywni właściciele wcale od tego nie stronią.

 

Sprawdzamy drugi filar psiego dobrobytu - czyli relacje z właścicielami. Przesadna miłość okazywana psu bardzo często kończy się niezdrowym przywiązaniem do właściciela, a ustalenie jasnych reguł oraz pewnych specyficznych zasad w domu najczęściej skutkuje rozwiązaniem nie tylko tego, ale również całego szeregu innych kłopotów. Właściciele wykazują się sporą wiedzą na temat wychowania psów, i mimo tysiąca pytań widać, że naprawdę interesują się tematem. Ledwie kilka spraw kierujemy do poprawki, bo właściciele radzą sobie w tym temacie znakomicie.

 

Po kolejnej serii pytań w poszukiwaniu błędu w wychowaniu, wyżywieniu czy utrzymaniu dopatruję się tylko kilku mało istotnych punktów które można zmienić - ale nie znajduję nic, co rzeczywiście mogłoby sprawiać poważne kłopoty ze zwierzęciem. 

Na koniec zostawiam sobie jednak pytanie, które nasuwa się od samego początku. Podczas całej wizyty, kiedy próbuję dociec sedna problemu Labiego, sam „pacjent” niemal nieustannie domaga się pieszczot - gdy właścicielka nie jest tym zainteresowana idzie do swojego opiekuna, gdy ten się znudzi - zaczepia mnie wkładając łeb pod rękę i ocierając się o nogi, niezmiennie utrzymując rytm tego niezwykłego tańca. Nie odpoczywa, nie relaksuje się - znajduje się cały czas w trybie lekkiego pobudzenia, stale szukając nowych bodźców. Staffordy mają na ogół sporo energii i nie inaczej jest w tym przypadku - zwierzak jest niestrudzony, i wystarczy jedno krótkie spojrzenie, aby z radosnym spojrzeniem mówiącym „ha!, zauważyłeś mnie! Już do Ciebie pędzę!” rzeczywiście podbiegał do „najsłabszego ogniwa”. To urocze, ale..

Pytam o to zachowanie - jak często się pojawia, i jak właściciele na to reagują?

Okazuje się, że właściciele - kierując się dobrem psa - starają się utwierdzić go w przekonaniu, że znalazł solidny dom, i że jest w nim mile widziany, troszkę wynagrodzić mu trudną przeszłość. Głaszczą go zatem gdy tylko do nich podchodzi, szczególnie, gdy wyraźnie się tego domaga, tolerują, że chodzi za nimi krok w krok i stale starają się dać mu jakieś zajęcie..

I tu jest „pies pogrzebany”!

 

Labi jest zwierzęciem, które nie potrafi się relaksować, stale znajduje się w stanie gotowości do działania i nieustannie czuwa. Jest też psem, który nauczył się wymuszać uwagę poprzez swoje zachowanie. Jest bystry, i już po kilku dniach zrozumiał, że napastliwym, uporczywym zachowaniem jest w stanie zmusić właścicieli do reakcji - zatem gdy zaczyna mu się nudzić  zaczepia ich, gdy chce być pogłaskany podkłada się, a gdy pragnie ich powrotu - wyje, jak wyli jego przodkowie gdy rozchodziło się stado. Jego domaganie się pieszczot przerodziło się niestety w uzależnienie, przez co zwierzę nie radziło sobie zupełnie, gdy nie miało się do kogo zwrócić..

 

Po wprowadzeniu odpowiednich ćwiczeń oduczyliśmy Labiego wymuszania już na pierwszych zajęciach (choć widać było, jak wielkim wyzwaniem jest to zadanie dla opiekunów!), a pod koniec udało się właścicielce nawet wyjść za drzwi tak, aby nie próbował pójść za nią. Wprowadziliśmy ćwiczenia uczące cierpliwości, a także nauczyliśmy Labiego się relaksować. Podpowiedziałem też kilka pomysłów związanych z jego żywieniem, zajęciami dodatkowymi oraz zmieniliśmy kilka spraw w kwestii wychowania i budowania relacji z psem.

Pracy było przed właścicielami mnóstwo, ale wierzyłem, że dadzą sobie radę..

 

I udało się - codziennie rozmawiałem z opiekunem Labiego, panem Łukaszem, który na bieżąco zdawał relację ze szkolenia. Po trzech dniach udawało się zostawiać pupila nawet na 40 minut samego w domu, i choć zdarzało mu się trochę poskomleć, przestał wyć. W domu zaś zrobił się spokojniejszy, a jego natarczywe wymuszanie uwagi zniknęło.

Pan Łukasz rozpoczął obiecane treningi na rowerze, a pies zaczął wracać do normalności będąc kolejnym dowodem na to, że każdego pupila da się zmienić!

 

Życzymy im wszystkiego dobrego!

 

Jeśli i Twój pies ma problem z zostawaniem samemu w domu, wyje lub niszczy - napisz lub zadzwoń. Chętnie Ci pomogę - skutecznie!

 

 

Add comment

Comments

  • No comments found

Witryna Newdog używa cookies - niewielkich plików zapisywanych na Twoim komputerze by strona wyświetlała się poprawnie. Pamiętaj - Twoje dane są w pełni bezpieczne, a cookies w żaden sposób nie ingerują w Twój system - wszelkie informacje znajdziesz w naszej polityce prywatności. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information