Kontakt
Masz problem z psem? Zadzwoń lub napisz - pomogę Ci. Bezpłatnie.

Maciej Miłobędzki
504 242 533
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Lubię to!

Statystyki

Odsłon artykułów:
359130

"Kto tutaj rządzi?" - Fido i Sonia

 

„Szczekają na wszystko, ciągną na smyczy, wymuszają i atakują inne psy” - tak w skrócie można by zrelacjonować prośbę o pomoc pewnej sympatycznej rodziny, która chciała zmienić swoje relacje z psami na lepsze. Trudno się dziwić.

Zostałem ostrzeżony, że przywitanie będzie głośne - i faktycznie było, choć nie byłem gotów na takie arie, połączone z bieganiem w kółko po podwórku i oszczekiwaniem wszystkiego, co znalazło się w zasięgu pyszczka. Ponieważ psiaki były dwa, znakomicie się bawiły wzajemnie nakręcając, przez co sytuacja była doprawdy nie do opanowania. Przyznam, że nabrałem szacunku do cierpliwości opiekunów - życie z tymi psami na pewno nie należało do nudnych ani spokojnych!

 

Podczas wywiadu okazało się, że psy prezentują całą gamę zachowań, które powinny być zmienione - Fido rzucał się na inne psy, Sonia bała się dotyku ręki; oboje szczekali na wszystko i wszystkich, którzy się ruszali (łącznie z domownikami), wymuszali podanie smakołyków.. Po chwili okazało się, że to tylko wierzchołek góry lodowej..

Największe problemy sprawiał Fido. Nie pozwalał niektórym z domowników wyjść z domu, podkradał jedzenie, a także nieco „tłamsił” Sonię. Był jednak przy tym przepocieszny, rozkładając mnie na łopatki ciekawymi zachowaniami. Fido lubił np. leżeć na parapecie okna, ale tylko na specjalnym kocyku, którego wyłożenie wymuszał szczekaniem. Podczas wizyty gości podkładał się do głaskania w każdej możliwej fizycznie pozycji, a do tego..nieustannie jadł. Kiedy akurat nie dostawał smakołyka od właścicieli, przynosił sobie miski z jedzeniem. Tak – miski, bowiem po kilkunastu minutach było ich.. Sześć! Nic dziwnego, że przy takim trybie karmienia (gdzie w całym domu w niemal każdym pomieszczeniu stało jedzenie dla psów), Sonia miała nadwagę, a Fido niebezpiecznie się do niej zbliżał.

Zdecydowanie trzeba było się brać do roboty.

Początkowo, przez kilkanaście minut, Fido (gdy tylko skończył jedzenie w miskach) nieustannie domagał się smakołyków. Biegał od stołu do szafki kuchennej, odwiedzając w międzyczasie stolik dla gości, regał, i komodę, wszędzie szperając w poszukiwaniu jedzenia. Był naturalnie dopingowany przez właścicieli - i to bardzo entuzjastycznie. I choć ich słowa brzmiały „nie wolno! Fido cisza!”, jamnik znakomicie bawił się przy akompaniamencie krzyków swojego ludzkiego stada, nie rozumiejąc ani na jotę znaczenia rzucanych w jego kierunku słów. Ostatecznie otrzymywał nagrodę, o którą prosił -a jeśli nie, wskakiwał na stół, i sam ją zabierał. Należało mu się - naprawdę się starał.

Zrobiliśmy więc prosty eksperyment - wszyscy przestaliśmy zwracać na Fido uwagę, stosując zasadę 3N. Ten początkowo wymuszał jedzenie na starych zasadach - skomląc, biegając, szczekając i obserwując rozbawione miny swoich opiekunów, którzy toczyli naprawdę ciężką wewnętrzną walkę, by na niego nie spojrzeć. Po kilku minutach, zupełnie skonfudowany, zaczął wspinać się na kolana i piskliwie prosić o zwrócenie na niego uwagi, co ponownie spotkało się z ciszą, obojętnością, i odwróceniem wzroku. Po niecałych pięciu minutach krążenia i analizowania dlaczego jego Państwo stali się tak bezlitośni, Fido zaczepił Sonię do zabawy, a gdy ta odmówiła.. położył się. Co więcej - pozostał w tej pozycji aż do kolejnych ćwiczeń, czyli przez dobre pół godziny - co nie zdarzyło się nigdy wcześniej w obecności gości.. Jeden problem z głowy!

Sonia w tym czasie była instruktorem nauki psiej mowy ciała - z moją asystą uczyła właścicieli, jak rozumieć wysyłane przez nią sygnały dyskomfortu. Podnoszenie na ręce oraz pogoń za nią, by ją zatrzymać, wypadły z repertuaru „zabaw” z Sonią, a ona sama dzięki masażowi i odpowiedniemu głaskaniu i postawie ciała człowieka, powoli przekonywała się, że dotyk może być całkiem przyjemny.. W końcu położyła się na plecach i dała pogłaskać po brzuchu – pełen sukces! Przy okazji omówiliśmy problem jej warczenia, gdy leżała na legowisku - który bynajmniej nie był próbą dominacji, lecz.. po prostu żądaniem odrobiny przestrzeni :)

Ostatecznie przebrnęliśmy przez rozmowy o oduczeniu szczekania na dzwonek (przez przyzwyczajanie do dźwięku, oraz zmianę rytuałów), a także przeanalizowaliśmy problem rzucania się na inne psy - ten zostanie zlikwidowany podczas kolejnych zajęć.

 

Jeśli tylko zasady zostaną utrzymane, już niedługo problemy powinny zniknąć na zawsze!

Add comment

Comments (1)

  • Guest (Dorota)

    Metodę opisaną wcześniej sama miałam okazję wypróbować na moim psiaku. Początkowo wydawało mi się, że mam "naładowanego" szczeniaka, który nie potrafi być spokojnym, okazało się, że wystarczy nie zwracać przez chwilę na nią uwagi a kładzie się spokojnie na swoim posłaniu:)

Witryna Newdog używa cookies - niewielkich plików zapisywanych na Twoim komputerze by strona wyświetlała się poprawnie. Pamiętaj - Twoje dane są w pełni bezpieczne, a cookies w żaden sposób nie ingerują w Twój system - wszelkie informacje znajdziesz w naszej polityce prywatności. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information